Rzemiosło generalizacji

By 23 września 2020zaproszenie

Pars pro toto – z łac. cząstka za całość. Od tego postrzegania między innymi rozpoczyna się dalszy proces. Od założenia, że zachowanie/ postawa jednostki odzwierciedla zachowanie/postawę grupy. Takie myślenia tworzy stereotypy – niepozorne przekonania przekazywane między ludźmi automatycznie. Bezmyślny odruch, który kreuje przesądy i porusza dalszą lawinę odrzucenia społecznego.

[…] w obrębie świadomości społecznej występowały zawsze pewne zjawiska patologiczne. Kiedy mówimy „patologiczne”, mamy na myśli, po pierwsze, zniekształcenia poznawcze, a więc poglądy uproszczone, jednostronne lub wręcz fałszywe, a po drugie – szkodliwe konsekwencje społeczne pewnych idei, np. wywoływanie napięć społecznych, konfliktów, a nawet destrukcji społeczności. Na ogół obie te okoliczności występują razem.” *

– pisze profesor Piotr Sztompka w podręczniku „Socjologia – analiza społeczeństwa”, a następnie wskazuje na różne drogi tych zjawisk, podsumowując ostatecznie wiadomości w tabeli, którą zmodyfikowałam jedynie graficznie:

Tabela 1. Skala odrzucenia społecznego, Socjologia – analiza społeczeństwa , Piotr Sztompka

Stereotyp (z greckiego  stereos – sztywny, zastygły; typos – obraz, forma, typ, wzorzec). Było to pojęcie używane w XVIII wieku w rzemiośle drukarskim. Oznaczało matrycę służącą do powielania. Często mam wrażenie, że niektórzy w społeczeństwie są takimi matrycami. Powielają pewne jednorazowe obrazy, usłyszane gdzieś słowa, przekazują dalej. Jest to unikalne rzemiosło generalizacji, które stało się tak powszechnym fachem, że już prawie niezauważalnym. Sam proces tworzenia też nie jest zagadką. Przekazywany z ust do ust rozprzestrzeniał się z rosnącą szybkością, tak, że dziś każdy może otworzyć własną pracownię. Wystarczy wybrać dogodny fragment rzeczywistości i opisać go jako całość.

Przeraża mnie generalizacja i przejaskrawianie wybranych fragmentów, bo nierozerwalnie wiążą się one z przyzwoleniem na decydowanie o istotności elementów życia drugiego człowieka. Tym samym stanowią ogólną zgodę na pominięcie ogromnej części będącej tożsamością jednostki. Jest to negowanie złożoności bytu konkretnej osoby oraz całego kontekstu przeszłości, który wpłynął na jej obecne zachowanie.

Użycie słów typu „wszyscy”, „każdy”, „zawsze” jest bardzo łatwe. Upraszcza obserwowany świat i pokazuje mały fragment człowieka zaledwie z jednej perspektywy, która stwarza pozorne uczucie poinformowania.

Wszyscy ____ (dowolna grupa) są ______ (dowolna cecha).

Wygodne zdanie, wręcz oczywiste. Wydaje się być nieszkodliwe. Komentuje wypowiedź w trakcie rozmowy, wyjaśnia stan rzeczy, większość osób je rozumie, czasem można się pośmiać, czasem przestraszyć. Ogólnie jest w porządku. W szczególe natomiast obserwujemy obraz jednostek, które takim założeniem zostają obrabowane z prawdy o sobie. Od tego obrabowania słowem rozpoczyna się dalszy mechanizm odrzucenia. W locie gdzieś się ono gubi, mało kto zauważa, ulatuje we wspomnianym rzemiośle generalizacji, które jak najbardziej aprobuje tego rodzaju kradzież. Nie ma konsekwencji. Fachowiec może rozwijać swoje umiejętności i rozwinąć swoją działalność niepozornie dalej:

 „Szczególne niebezpieczeństwo stereotypów pojawia się wtedy, gdy implikują one wyraźnie negatywną ocenę opisywanej grupy, a także gdy traktują takie negatywne cechy jako nieusuwalne i nienaprawialne, bo związane z samą naturą grupy, niezależną od dobrych chęci i starań poszczególnych jej członków. […] Tego rodzaju negatywne stereotypy nazywamy przesądami. […] Przesądy formułowane są wobec grup obcych, innych niż nasza. Ale często towarzyszy im przeciwny stereotyp naszej własnej grupy, jednostronnie i uogólniająco pozytywny.” *

Co odróżnia przesąd od stereotypu, to fakt, iż przesądy nacechowane są emocjonalnością, niechęcią czy wrogością. W tym przypadku obserwuje się dalsze konsekwencje. Stopniowo zwiększany dystans społeczny, unikanie, izolowanie czy odrzucanie, które prowadzą do aktywnej dyskryminacji, czyli ograniczenia możliwości w przestrzeni działań życiowych czy rozwojowych, tj. dostęp do zdobywania wykształcenia, wykonywania zawodu itp.

„Mocno ugruntowane przesądy, którym towarzyszy segregacja i dyskryminacja, mogą przerodzić się w bezpośrednie ataki wobec grup dyskryminowanych. Ich członkowie stają się przedmiotem szykan, prześladowań, wysiedlania, „czystek etnicznych”, wandalizmu, aktów przemocy fizycznej. Stąd już niedaleko do eksterminacji, a więc eliminowania najpierw poszczególnych członków, czego tragicznym przykładem są lincze i pogromy, a później nawet całej obcej społeczności, co podjął np. Hitler jako tzw. „ostateczne rozwiązanie” kwestii żydowskiej.” *

Mechanizm ten przedstawia piramida nienawiści Gordona Allporta (1954):

Piramida ta również wskazuje, że cały proces odrzucenia rozpoczyna się od niepozornego rzemiosła słownego, od tej machiny pars pro toto, od tych powielanych fragmentów i wyrażanych głośno przesądów, które z taką łatwością są produkowane. Zaczyna się od tej małej cząstki, wybieranej z doskonałą precyzją. Zaczyna się od tej decyzji, że akurat ta cząstka najlepiej opisze każdego człowieka z danej grupy, że pozostałe cząstki się nie liczą i wszyscy są tacy sami.

Każdy, wszyscy, każdy, wszyscy, każdy, wszyscy, każdy, wszyscy, każdy, wszyscy, każdy, wszyscy.

Niektórzy twierdzą, że zmienianie pewnych schematów, „prawd”, przyzwyczajeń jedynie utrudniłoby komunikację, że stereotypów czy generalizacji po prostu się używa, tak jest łatwiej, prowadzą one rozmową, stanowią jakiś punkt zaczepienia, wręcz fundament.

Zastanawiam się więc dlaczego wypowiadanie się ma być czymś łatwym? Dlaczego bezmyślne wyrzucanie  z siebie powtarzanych formuł ma być codziennością? Jestem zdania, że dobór odpowiednich słów często wymaga wysiłku. Proces mówienia może jednocześnie wiązać się z myśleniem i analizowaniem. Proces ten może odrzucać wyuczone schematy, a przynajmniej początkowo je dostrzegać i wyczuwać potrzebę zmiany. Korzystanie z rzemiosła produkowania stereotypów jest jak tworzenie w głowie bezimiennych klonów na własne potrzeby, które nigdy niczym nie będą się różnić, ich zachowania będą przewidywalne, a klasyfikacja bardzo prosta – tym samym dalsze działania skierowane w ich kierunku nie będą stanowiły trudności. Łatwiej jest odrzucać i ranić nieznane byty.

Zastanawiam się w jakim stopniu można oduczyć się wykonywanego fachu i spróbować zastąpić go nowym. Wtedy już nie wybór cząstki stanowiłby istotę kontaktu z człowiekiem, a dostrzeżenie wielości cząstek pochodzących z różnych przestrzeni czasowych. Cennym rzemiosłem stałoby się cierpliwe poznawanie, rozumienie powiązań albo zgoda na brak możliwości poznania w danym momencie. To powolne dostrzeganie wydaje się być esencją nauki współistnienia. Zachłanne oceny, szybkie przesądy czy bezmyślne powtarzane hasła brzmią jak męczące narzekanie, które jak najszybciej pragnie się przerwać.

Społeczeństwo włączające powstaje wraz ze zmianą sposobu mówienia, z odrzuceniem utrwalonych przesądów czy brakiem zgody na powielanie raniących stereotypów. Wyobrażam sobie takie społeczeństwo i taki świat, w którym wybiera się świadomość istnienia wielości cząstek każdego pojedynczego człowieka. Jest to przestrzeń ostrożnego poruszania się na unikalnych poziomach poznania. Są to połączenia między ludźmi opierające się na tych wielu elementach, różnych kontekstach i cierpliwości.

Wraz ze świadomością złożoności elementów budujących jednostki, przychodzi zgoda na powolny proces poznania człowieka. Jest to ten rodzaj rzemiosła, który burzy wszelkie piramidy nienawiści i rozpoczyna budowanie trwałych fundamentów szacunku i zrozumienia.

*Sztompka Piotr, Socjologia – analiza społeczeństwa, Kraków 2002, str. 300-304.