Poznanie poprzez spotkanie

By 25 marca 2019zaproszenie

Ostatni czas uświadamia mi, że prawdziwe poznanie jest możliwe dzięki przebywaniu i spotkaniu z drugim człowiekiem w pewien sposób odmiennym od nas, doświadczanie jego środowiska i przekonań. Dopiero wtedy jesteśmy w stanie dokładniej rozumieć, interpretować czy rozmawiać. Jest to kluczem do tworzenia własnego spojrzenia na świat, ludzi i otoczenie.

Minione dni były dla mnie intensywnym doświadczeniem całkowitego otwarcia się na inną kulturę, religię, sytuację życiową czy światopogląd. Były wyjściem poza oczywistą do tej pory przestrzeń i przyjęcie tej, która pozostawała tak dobrze jeszcze nieznana.

Wszystko zapoczątkował Międzykulturowy Wieczór Poetycki/ Multicultural Poetry Evening, który miałam możliwość prowadzić w poprzedni czwartek, tj. 21.03.2019r. w JCC (o tym wydarzeniu napiszę więcej w kolejnym tekście). Organizowałam go wraz z blogiem Islamista oraz Rethinking Refugees – Knowledge and Action. Gościem specjalnym wydarzenia była syryjska poetka Kholoud Charaf, laureatka prestiżowej nagrody Ibn Battuty, która mieszka w Krakowie w ramach stypendium Międzynarodowej Sieci Miast Schronienia ICORN. Po raz kolejny zachwyciło mnie słowo, wiersze prezentowane przez uczestników w różnych językach, tradycje, kultura i świat pełen słów, liter, wyrazów, wyobrażeń. Po raz kolejny byłam świadkiem rodzącego się w moim sercu przekonania, że wolność, prawo do tworzenia i dzielenia się tą twórczością są wartościami, które powinny stanowić prawo każdego człowieka. Był to jednak dopiero początek spotkania z otwierającym się przede mną światem.

fot. Justyna Wydra

fot. Justyna Wydra

W piątek (22.03.2019r.) byłam po raz pierwszy w Islamskim Centrum Kultury w Krakowie, gdzie rozdawaliśmy zaproszenia na Wieczór Solidarności z krakowską wspólnotą muzułmańską w Urzędzie Miasta Kraków, który organizowali Ania i Karol Wilczyńscy (blog Islamista) w związku z zamachami, które miały miejsce w Nowej Zelandii. Powitał nas imam dr Tariq Al-Kubaisi, ściągnęliśmy przed wejściem buty i założyliśmy na głowy szaliki.  Niezwykłym momentem był dla mnie czas modlitwy. Każdy z nas wypowiadał w ciszy swoje słowa. Z głośników docierał do nas język arabski. Czułam budujący się między nami pokój. Mocno wtedy zrozumiałam, że odmienna wiara nie jest czymś, co nas dzieli, ale pomaga lepiej się poznać i nawiązać dialog oparty na wzajemnym szacunku. Podczas Wieczoru Solidarności, który odbył się jeszcze tego samego dnia, usłyszeliśmy między innymi świadectwa muzułmanów, mieszkających obecnie w Krakowie oraz historie ofiar zamachu w Nowej Zelandii. Ciągle wracają do mnie słowa trudnych przeżyć, dramatów, wdzięczności i zapewnienia o otwartości. Ciągle wraca do mnie wspomnienie nowo poznanych ludzi, rozmów, cisza i poczucie jedności, rodząca się chęć zaproszenia każdego (więcej o wydarzeniu możecie przeczytać tutaj: Kraków solidarny z muzułmanami – Islamista blog).

fot. Klaudia Kaszyca

fot. Klaudia Kaszyca

Następnego dnia moje serce przestawiło się emocjonalnie w kierunku zupełnie innego środowiska, jakim jest miejsce gdzie osoby bezdomne mogą przetrwać noc. Ciągle noszę w sobie to wspomnienie, obserwuję budynek zamykając oczy i próbuję sobie wyobrazić, co mogą odczuwać moi przyjaciele z Plant. Pojęcie domu w żaden sposób nie jest tu właściwe, a dramat wnętrza wraca do mnie bez przerwy (o tym doświadczeniu również napiszę osobny tekst). Przychodzi do mnie myśl, że mimo, że od jakiegoś czasu mam częstszy kontakt z osobami bezdomnymi to ciągle istnieje tyle fragmentów tej rzeczywistości, których jeszcze nie poznałam. Przebywanie w takim miejscu pozwoliło mi spojrzeć na chociaż jeden z nich z jeszcze  innej perspektywy i zbudowało nowy rodzaj poruszenia, niezgody i chęci działania.

Niedziela była kolejnym dniem poznania i otwarcia się. Wspólne gotowanie zupy w JCC dla przyjaciół z Plant wspólnie z muzułmanami, żydami i chrześcijanami po raz kolejny stworzyło przestrzeń wolności i wymiany zdań na temat spojrzenia na pomoc przez pryzmat wiary.

fot. Ehab Al-Otibi

Do opisania tych wydarzeń zmusza mnie silna wewnętrzna konieczność, która rodzi refleksję, mimo tak wielkiego zgromadzenia emocji. Tak intensywny czas przebywania wśród wielu środowisk pokazał mi (i ciągle jeszcze mocno we mnie pracuje) jak ważne jest nieustanne otwieranie oczu i serca na nowe otoczenia oraz ludzi, pozbywanie się  złudnych i jedynie zasłyszanych przekonań. Rozumiem jak ważne jest osobiste doświadczenie człowieka, które przynosi świadomość równości i budowanie relacji opartej na szacunku. Mocno rodzi się we mnie myśl, że ocenianie na podstawie usłyszanych historii, zdjęć czy relacji w mediach jest zupełnie pozbawione sensu. Prawdziwe poznanie przychodzi wraz ze spotkaniem, ze słuchaniem i przebywaniem w konkretnych środowiskach, które do tej pory były dla nas obce. Mocno rodzi się we mnie również myśl, że niezależnie od tego czy jesteśmy muzułmanami, chrześcijanami, żydami, osobami bezdomnymi, bogatymi, niepełnosprawnymi czy posiadającymi wszelką sprawność – jesteśmy równymi ludźmi. Ponad wszystko każdy z nas jest człowiekiem. Myślę, że tworzenie przestrzeni wolności, w której każdy może znaleźć swoje miejsce jest kluczem człowieczeństwa i wzajemnego istnienia. Myślę, że wyjście ze schematu “oni”, “tamci”, “jacyś”  i spojrzenie na konkretną osobę również stanowi ten klucz. Budowanie przekonań na podstawie kategoryzacji jest jedynie złudną i niszczącą drogą.

Jestem ogromnie wdzięczna za te dni, które tak silnie we mnie oddziałują, które przyniosły tak wiele nowych znajomości i doświadczeń. Poruszajmy nasze serca, umysły, słowa na różne społeczności. Próbujmy rozumieć inne kultury, wyznania, przekonania i sposób życia. Nie zamykajmy się jedynie we własnej, świetnie znanej, przestrzeni. Drugi człowiek kryje w sobie wielką tajemnicę. Naprawdę warto się na nią otworzyć.